Mój pomysł na bloga, czyli #niezdecydownie górą!

„Dobry pomysł na bloga to podstawa odniesienia sukcesu w Internecie.” – jest w tym zdaniu wiele prawdy, aczkolwiek według mnie, nieco utopijnej. Nie ukrywajmy, że dziś ciężko jest założyć i prowadzić bloga, który zostanie przez kogokolwiek zauważony. Nie mówiąc już o takim, za pośrednictwem którego będzie można zarabiać…

Marzenia vs. realia

W sieci aż roi się od blogów o rozmaitej tematyce. Własne dzienniki internetowe prowadzą zarówno uczennice podstawówki z ciekawymi pasjami (lub których hobby  jest opisywanie swoich perypetii miłosnych), jak i politycy światowego formatu. Prawdopodobnie nie istnieje temat, którego jeszcze nie omawiano na żadnym blogu. Nie ma też takiego hobby, które nigdy nie zostało zastąpione „blogowaniem” na jego temat.

Blogosfera to worek bez dna. Gdzieś na jego wierzchu stoją influencerzy, zgarniający krocie za dodanie jednego zdjęcia z lokowaniem produktu na Insta, wielkie korporacje, poświęcające miliardy na e-marketing oraz celebryci, którzy nad „swoimi” blogami nie pracują nawet godziny dziennie. Blogi zwykłych, kolorowych ludzi (bo uważam, że żaden z nas nie jest „szary”) mają niewielką siłę przebicia. Zanim zdobędą jakąkolwiek popularność, stanowią jedynie odskocznię od żmudnego, codziennego życia –  co i tak uważam za ich spory atut.

Gdy więc w zaciszu domowego ogniska, przy ciepłej, lekko osłodzonej herbacie, zadaję sobie pytanie „czy mój pomysł na bloga jest dobry„, to nie po to, by utwierdzić się w przekonaniu, że to będzie jakiś HIT. Nie łudzę się – nie będzie. Choćby dlatego, że rządzi mną #niezdecydowanie i jeszcze długo będę szukała tej jednej jedynej pasji, którą będę karmić swoje jestestwo.

Mój pomysł na bloga

Moim pomysłem na bloga jest brak takowego pomysłu. Tak, wiem… to mało ambitne, aczkolwiek na wskroś autentyczne. Zakładając tego bloga chciałam, by stał się on uzupełnieniem mojego portfolio copywritera. Podchodzę do tego niezwykle banalnego projektu z bardzo dużym entuzjazmem. Dlaczego?

Ponieważ wszystkie artykuły, które przeczytacie na moim blogu będą oficjalnie podpisane przeze mnie! Moja radość związana z tym faktem może was lekko dziwić, ale… Zrozumielibyście ją dopiero, gdybyście mieli pojęcie, pod jak wielką liczbą moich tekstów podpisały się osoby trzecie lub nieistniejące avatary.

Gratuluję w tym miejscu wszystkim, którzy posiadają poczytne autorskie blogi. To wielka sztuka – zdobyć grono wiernych czytelników. Mam nadzieję, że i mnie się to uda, pomimo tego, że nie mam ani pomysłu, ani planu, a bloga zakładam tylko po to, by pokazać moim potencjalnym klientom, jak piszę i myślę.

O czym będę więc pisać?

Pora na konkrety, które przy moim charakterze, niezwykle trudno podać… Moje nieistniejące rodzeństwo, #niezdecydowanie, pchnęło mnie do stworzenia aż pięciu kategorii dla przyszłych wpisów.

Okiem copy  – Dział, do którego trafia niniejszy artykuł. Będzie o copywritingu – życiu freelancera, realiach pracy przez Internet i dla Internetu, wyzwaniach i frustracjach z nią związanych.

Content marketing subiektywnie  – O moim spojrzeniu na współczesny content marketing. Obserwacje, analizy oraz projekty, które warto znać. Trendy i zmiany na rynku digital i e-commerce.

Ty kontra sieć – Dział, w którym opowiem o możliwościach i zagrożeniach, jakie niesie za sobą Internet. Podpowiem, jak wykorzystać sieć do celów osobistych i zawodowych oraz co zrobić, by Internet nie przeszkadzał, a pomagał w życiu.

Byle do przodu – Inaczej… rozwój osobisty. Popularny pomysł na bloga chcę realizować inaczej od „konkurencji”. Mniej cukierkowo, bardziej konkretnie = dużo praktyki, mało teorii!

Ekscentryczne pióro – Samolubny projekt ku pokrzepieniu mojej artystycznej duszy. W kategorii znajdziecie te fragmenty mojej twórczości, które nie zostały wrzucone do szuflady.

Twój własny pomysł na bloga

Wpisując w Google frazę „pomysł na bloga” szukałeś raczej inspiracji do stworzenia własnego dziennika internetowego? Przepraszam, jeśli w tym tekście jej nie odnalazłeś, a podwójnie – jeśli zniechęciłeś się do pisania czegokolwiek. Przyznaję, że zaczęłam mało entuzjastycznie.

Myślę jednak, że Twój własny pomysł na bloga jest w Tobie – tym, jaki jesteś, jak patrzysz na świat, co lubisz robić… Może to tylko oklepany frazes, a może słowa, które znaczą więcej niż wszystko inne. Więcej niż sto poradników na temat „Jak prowadzić bloga”. Więcej niż 10 tys. ludzi, którzy powiedzą Ci, że „to się nie uda”… I tego właśnie Ci życzę.

 

 

 

Co o tym myślisz?

Sixa